FANDOM


Nareszcie miałem chwilę czasu na buszowanie po czacie żona wyszła dawać dupy na osiedlu Bieda-5 a dzieciaki dostawały na podwórku wpierrrdol za przynależność do mniejszości narodowej Na wszelki wypadek, gdyby obudziła się śpiąca w kącie izby sparaliżowana teściowa, jako jedną z zakładek w pogotowiu ustawiłem oferty pracy i rozpocząłem moją przygodę.

Założyłem najlepszy garnitur czyli marynarkę od górniczego munduru dziadełe spodni nie miałem, ale kamerka tego nie zdradzała, z resztą skierowałem ją tak, by pokazywała jedyną w izbie ścianę niepokrytą grzybem. Jako doświadczony yebaka nie czekałem długo, już po kilku minutach odezwała się pierwsza szparka.

Stanisław_1949 cze. skąd klikasz?

Typowy Widzę że kundle znowu ujadają Bwahahaha zero argumentów, jak zwykle

Stanisław_1949 O czym ty mówisz

Typowy wybacz pomyliło mi się z jednym forum


Stanisław_1949 aha sorki hehe całkiem ładny jesteś

Typowy Nie bez powodu mówią o mnie "bardzo ładny". Mama zawsze mówiła że dla niej jestem najpiękniejszy

I tak od słowa do słowa umówiliśmy się na spotkanie. Miał czekać na mnie za starą wieżą szybową po zakończeniu pierwszej zmiany. Zwykle to ja zjawiam się pierwszy ale tym razem już z daleka zobaczyłem machającego mi, opartego o mur dżentelmena typu niedźwiedź

Zanim zdążyłem się przywitać, zdecydowanym, władczym ruchem rzucił mnie na zachwaszczone gruzowisko. Odpiął szelki, założone bezpośrednio na nagi, owłosiony tors i jego spodnie niczym kurtyna opadły, odsłaniając zaniedbane przyrodzenie. Duszący odór padniętej ryby i przepoconych jąder sparaliżował mnie tak, jak jad pająka paraliżuje schwytanego owada Byłem zdany na łaskę i niełaskę mojego oprawcy. Demonstruje siłę? To mi się podoba pomyślałem. Nie mogłem oprzeć się wspomnieniu ojczyma, który po mojej pierwszej Barbórce skatował mnie analnie trzonem kilofa, tym samym pasując mnie na mężczyznę.

Uśmiechnąłem się przyzwalająco i nieznacznie rozchyliłem nogi. Niepotrzebnie Stanisław postanowił załatwić sprawę po swojemu Krótka chwila, dzieląca tę decyzję od zapakowania mi do gardła jego instrumentu wystarczyła, bym jako doświadczony podrywacz ocenił, z czym mam do czynienia. @@@ była pokryta pulsującymi krostami, a zza odsłoniętego napletka wypadały grube kawały posklejanego sera. Dopiero charakterystyczny posmak ropy, która wydzielała się z każdym pchnięciem Stanisława utwierdził mnie w przekonaniu, że dosiada mnie rodowity Ślązak. Po około godzinie wyschło mi gardło a małolat był już dosyć zmęczony, więc dyplomatycznie i kulturalnie zakończyłem spotkanie oblizaniem mu słonych, przepoconych bil.

Spotkać się z nim jeszcze raz? Sam nie wiem. Jako rasowy macho zazwyczaj rucham i odstawiam. Trochę mi go jednak żal, nie chciałbym żeby czuł się wykorzystany. Co o tym sądzicie?