FANDOM


Dzisiaj zaliczyłem przegryw życia... Myślałem że najgorsze mam już za sobą (ucieczka jak zbity pies z fajnej imprezy) a tu okazało się że może być gorzej.

Na początku kwietnia zapisałem się na kurs tańca hiphop. Tak sobie myślałem: pójdę, poznam jakieś fajne młode wulgarne laseczki które mnie nie znają i pomyślą sobie jaki jestem Cool bo uczę się modnego stylu. I ch.uj z tego wyszło.

Byłem od początku najgorszy w grupie, dziewczyny (fajne laski) uważały mnie za śmiecia przez którego grupa ciągle powtarza te same układy bo głąb (ja) nie łapie. Fakt ciągle odstawałem ale myślałem sobie: będzie lepiej, trzymaj się Zielu (moja ksywa), niedługo błyśniesz.

I dzisiaj stało się. W połowie zajęć gdy ćwiczyliśmy układ taneczny nagle puściłem bardzo głośnego i długiego bąka. Akurat w tym momencie muzyki nie było bo instruktur tłumaczył nowe elementy. Wszyscy na mnie spojrzeli, kilku kolesi wybuchnęło śmieci, laski miały minę mówiącą "jesteś ostatnim gównem nie zasługujesz nawet żeby jechać na ręcznym myśląc o mnie". Instruktor udał że nie słyszy.

Zaczerwieniłem się i wybiegłem. Z sali. Przebrałem się i jak zbity pies wróciłem do domu, gdzie płakałem w poduszkę jak ostatnia ciota. Na kurs już nie wrócę chociaż zapłaciłem za cały miesiąc za ostatnie pieniądze jakie mi zostały po kupieniu fajnego numeru telefonu (patrz inny temat).

Zgnojcie mnie. Jestem nikim.