FANDOM



17. Historia z herbatką w tle

Jaką miałem meeega akcję w piątek w pracy [cool] Pisałem jakiś czas temu, że jest pewna dorodna locha, co jest w drużynie pierścienia (na palcu) i ma dzieciaka. Nieważne. Fakty są za to takie, że ma coś pociągające w sobie. Oby to był mój kutas :D

Wiek lekko ponad 30, ale absolutnie nie wygląda. Aparycja myszy, drobna budowa ciała, postawa zachowawcza, nieumiejętność odmowy [cool] Do tego miły, łagodny głosik i naturalny śmiech w momentach, gdzie kobiecie wypada wypełnić ciszę. Oczywiście jak każda młoda matka monotematyczna, liczy się tylko synek. Gdy są imprezy w pracy, nigdy nie pije. Zamoczy usta i jedną lampkę wina sączy do końca uroczystości. Zawsze ma z tym jakiś problem. A to dziecko odebrać z przedszkola - jakby był wymóg trzeźwości :O – a to konieczność za 36 godzin jazdy autem. Widać, że brakuje pana jej losu, osoby o dobrze ułożonym biczu i głosie nie znoszącym sprzeciwu. To wymarzona ofiara, osoba która potrzebuje prawdziwego mężczyzny, codziennych wyniszczających treningów na dochodzenie. Jednym słowem potrzebuje mnie :D [czesc]

Wpadłem rano do pracy. Około południa okazało się, że trzeba na gwałt pewne papiery zawieźć do Ministerstwa. A tu taki chooy, bo kierowców brak. Ktoś musiał jechać, padło na mnie. Mysza jedzie ze mną, bo ma papiery uprawniające do wejścia do budynku. W samochodzie miałem okazję wykazać się. Puściłem Rammsteina, żeby wiedziała z kim ma do czynienia. Odpowiadałem na jej pytania krótko i zdawkowo, głównie równoważnikami zdań [cool] Niech sobie nie myśli niedojeebana istotka, że to jej mężuś. Nie znam go, ale to na pewno ciota [czesc]

W Ministerstwie pół godzinki i po sprawie. Taka już była pora, że do pracy nie było sensu wracać. Stanowczym głosem wycedziłem, że odwiozę ją do domu, z akcentem na: bo mam po drodze. Zajechałem pod tę kanciapę tego jej męża frajera i jebnąłem autem kopertę bez poprawki. Wyłączyłem silnik i patrzę na Mysz. Nastała cisza, na tyle poważna, że chyba nie wypadało jej zaśmiać się. Wykonałem w tym momencie moją specjalność zakładu. Powoli podniosłem głowę, obejmując zasięgiem mojego wnikliwego wzroku jej zgrabne nogi, potem coraz wyżej, przez biodra, biust – ale nie za szybko i nie za wolno – aż poprzestając na buźce. Ciemnymi oczami, z wyjeebistymi brwiami podkreślającymi moją urodę ciemnego bruneta, spojrzałem głęboko jej w oczy. W tym momencie dziewczę spaliło się. Klasyczna ucieczka wzrokiem i coś tam pod nosem, że musi już iść, że potem dziecko z przedszkola, itp. Tyle że ja już wiedziałem, że Mysz została pieerdolnięta przez dźwignię mojej pułapki! Powiedziałem jej: coś się chyba należy? Dodałem od razu dla rozluźnienia narastającego podniecenia, że chodzi o wspólną herbatkę. W windzie panowała nieznośna dla niej cisza :D Mój kutas coraz mocniej przypominał o sobie. Jestem przekonany, że jej stringi nadawały się w tym momencie tylko do wyciśnięcia :P Ledwie Myszka zamknęła drzwi od domu, nie zdążyła nawet zapytać jaką herbatę sobie życzę. W połowie zdania brutalnie przerwałem jej wypowiedź wpychając mój język w jej usta! Momentalnie umieściłem ofiarę pod ścianą, moje ręce lustrowały jej ciało. Drobinka w podnieceniu coś tam piszczała, ale z racji na moją dłoń zasłaniającą jej usta nie rozumiałem jej rozkosznego krzyku [czesc] Pała praktycznie rozrywała mi spodnie. Ręką dorwałem się pod jej staniczek, który siłą zerwałem. Chyba to suka lubiła, bo rozkosznie próbowała popiskiwać swoimi zatkanymi ustami, a do tego chciała się bawić w kotka i myszkę. Ja kot, ona myszka z malutkimi pazurkami. A że zwinna była bardzo, to musiałem wewnętrzną stroną łokci przytrzymywać jej cyce :D Bardzo mnie to podniecało, zwłaszcza wyobrażenie, że jej sutki odbiją się na mojej skórze rąk! Widać lubi takie zabawy, nawet nie sądziłem, że jest aż tak ostra i wyrachowana z tym planem podwózki! Gdy już osłabła, uczyniłem to, do czego ten typ ofiary jest naturalnie predysponowany [cool] Wbiłem mojego strasznie nabrzmiałego kutasa w jej wąskie usteczka. Najwyraźniej to też suka lubiła, bo gdy próbowała mnie mocniej zaciskać, to musiałem ciągnąć ją za włosy. Wówczas luzowała klamrę. Po chwili zupełnie odpuściła i już mogłem, bez tej pseudo walki w ramach gry wstępnej, posuwać ją oralnie. Dawałem jej to, czego od męża nie doświadczała. Była czerwona, spocona, a oczy miała zaszklone łzami szczęścia, albo raczej brakiem oddechu z racji wiadomej. Byłem gotowy do wykonania następnego kroku, czyli zapięcia jej od tyłu na stojąco. I kurrwa nagle słyszę dzwonek. Rytmicznie, w równych odstępach rozbrzmiewa. Ona w pisk, najwyraźniej podnieca ją opcja, że być może to mąż za drzwiami. Nie przestaję, dopycham mojego kutasa w jej pysku, tylko ten dzwonek i coraz bliższa mnie myśl, że trzeba z tego jakoś wybrnąć :O Co robić? Jeśli to mąż, to chyba jedynym honorowym rozwiązaniem jest zaproponowanie mu, by dołączył się. Albo wpierrdole mu i odejdę. Dzwonek!!! Zaraz, zaraz :O Dzwonek, alarm, alarm. Już godzina 6. Trzeba wstawać, iść do pracy :( Kolejny nudny dzień, ale Mysza będzie, to może zapytam czy herbaty jej nie zrobić? [czesc]