FANDOM


Witam, 

Dawno tu nie pisałem, ale dziś zmuszony sytuacją chcę Państwu opowiedzieć o dalszym ciągu mojego dramatu i dalszym, poważnym zagrożeniu mojego życia. Osoby które tu opiszę będą postaciami anonimowymi z przyczyn oczywistych- tzn. prawnych. Dopóki nie mam tzw. twardych dowodów nie mogę nikogo imiennie oskarżać. Powiem tylko tyle, że link do tej strony jest przekazany policji razem z nazwiskami, adresami i opisem całej sprawy, ze zgłoszeniem o zagrożeniu zycia i tym samym, mam nadzieję, iż choć trochę dodatkowo zabezpieczam się trochę na wypadek złego dla mnie zakończenia tej ponurej historii. Liczę także na Państwa konstruktywne rady, pomysły-co mogę w mojej tragicznej sytuacji zrobić… 

Już kilkakrotnie razy zgłaszałem na policji w Piasecznie, iż jestem ofiarą wielokrotnych prób zabicia mnie poprzez otrucie. Było tych prób już kilkadziesiąt od ponad roku ! Jest też niestety aktualny brak reakcji prokuratury i policji w X, tzn. nie wdrażanie śledztwa w mojej sprawie, które naraża mnie na wielkie niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia ! 

O zorganizowanie tych prób zabicia mnie podejrzewam wspólnie działających: moją żonę i /niestety !/ mojego ojca, który od dawna /wiem to na pewno!/ nienawidzi mnie, czego nieraz w życiu dawał mi wyraźne dowody. Moja żona /z którą nie jesteśmy już razem/ kiedyś mi powiedziała wyraźnie, że nigdy nie dopuści aby jakaś obca kobieta, moje następna /potencjalna/ żona zabrała naszym dzieciom dom.Wiem, że nie żartowała mówiąc to… Wiem też,że nigdy mnie nie kochała, że "poleciała" na chatę i majątek... Wiem też, że mój ojciec jest w zmowie z moją żoną, i wszystkie te wrogie mi działania są przez nich wspólnie inspirowane, finansowane i organizowane. Moja żona wyprowadziła się ode mnie X czasu temu i mieszka obecnie w wynajętej kwaterze w miejscowości - X. W tle tej sprawy jest wspomniany dom z działką w X o bardzo znacznej wartości /ponad 1,5 mln zł/ który teoretycznie mam dziedziczyć. Moje „rodzeństwo” bowiem już odebrało swoją część majątku. Jeśli tego dziedziczenia nie dożyję - dom z pewnością przejmie moja żona z moimi dziećmi. Ergo- moja żona. Dla dużo mniejszych niż 1,5 mln zł pieniędzy ludzie się nawzajem zabijają… Chcę jeszcze dodać, że mój szwagier- Z ma bogate znajomość w świecie gangsterów z Piaseczna, bo kiedyś długo chodził tu na siłownię, i opowiadał mi potem, że zakolegował się tam z gangsterami między innymi ze złodziejami samochodów… 

Ostatnio próby zabicia mnie się nasiliły. W moim mieszkaniu /w którym mieszkam teraz sam/ nie sposób dłużej wytrzymać. Czuć w nim mocno trujące opary i muszę uciekać z domu na zewnątrz i ograniczać czas przebywania w nim. Papużki, które tam hoduję dają się wtedy bardzo łatwo wziąć do ręki bo siedzą osowiałe, jakby były „wypchane” i w ogóle nie uciekają co się wcześniej nigdy nie zdarzało. Kiedy przebywam w mym mieszkaniu po chwili już odczuwam bóle głowy, bóle w klatce piersiowej oraz kicham, i kaszlę . W związku z tym od kilkunastu dni sypiam w samochodzie, który ostatnio, niestety, też został opryskany jakąś trucizną… 

Było to 22 IV około godz. 19. 30. Wróciłem własnie z pracy i wjechałem na swoje podwórko. 20 sekund później pod mój dom podjechał nieduży /chyba czerwony lub wiśniowy/ samochód osobowy /chyba volkswagen Golf/ . Kiedy wchodziłem do domu- usłyszałem /od strony mojego podwórka, gdzie parkuję samochód / trzask zamykanych drzwi mojego samochodu. Zza domu zobaczyłem uciekającego mojej posesji – tzn. od mojego samochodu w stronę bramy /której nie zamykałem bo miałem jeszcze jechać do sklepu/ mężczyznę średniego wzrostu. Mężczyzna ten wsiadał właśnie do czerwonego samochodu i szybko odjechał. Wsiadłem do swojego samochodu i ruszyłem za nim aby spisać numery jego samochodu, ale on miał nade mną zbyt wielką przewagę czasu i nie zdołałem go dogonić. Uciekł w stronę Piaseczna. Potem okazało się, że człowiek ten opryskał trucizną moje siedzenie kierowcy i tylne siedzenia i saszetkę z portfelem, którą zostawiłem w samochodzie. Tej nocy spałem w ogrodzie na trawniku, w śpiworze, bo w domu i w samochodzie nie mogłem ze względu na zbyt silne stężenie trucizny w powietrzu. Rankiem, następnego dnia musiałem wycinać opryskaną tapicerkę z siedzenia kierowcy , bo umycie jej nie za bardzo pomogło. Trucizna przesiąkła bowiem głęboko przez tkaninę, aż do gąbki w siedzeniu, musiałem wycinać więc też kawałki gąbki. Siedzenia tylne wyjąłem i umyłem w myjni samochodowej, ale niestety, wciąż jeszcze wydzielają trujące opary więc wyjąłem je z samochodu w ogóle. Opryskaną trucizną saszetkę mam zabezpieczoną jako dowód... 

Ostatnie wydarzenie wskazuje, że sprawa ataków na mnie jest poważna i są w nią mocno zaangażowane osoby ze świata gangsterskiego w Piasecznie. Wokół mnie dzieją się dziwne rzeczy.. Kilkakrotnie śledził mnie pewien samochód… Kiedy przepuściłem go, aby jadąc za nim zapisać jego numer-przyśpieszył do jakichś 150 km/h i mi uciekł… 

Dziś tzn. -24 IV 2008 byłem umówiony z kolegą X w jego domu na wsi pod Piasecznem, aby mu opowiedzieć ze szczegółami wszystko co mnie spotyka w celu zasięgnięcia porady-co robić.. Kiedy tam podjechałem, na podmurówce ogrodzenia dokładnie –vis a vis wejścia na posesję kolegi, który, dodam, jest na totalnym „zadupiu” siedział dobrze ubrany łysy jegomość, ze słuchawką telefoniczną w uchu. Kiedy wysiadałem z samochody bardzo długo i wnikliwie mi się przygladał. Mój kolega stwierdził że gość pojawił się tam ok. 0,5 godziny przd moim przybyciem.Wiem że moją rozmnowę z kolegą słyszały osoby „niepowołane” także miejsce i godzinę spotkania… Boję się, że osoby usiłujące mnie kilkadziesiąt razy otruć stwierdziły, iż to nieskuteczna metoda i szykują mi skuteczniejszą, np. moje absolutne zniknięcie w niewyjaśnionych okolicznościach.