FANDOM


ocieracz 8-9-10***8

Szast Prast

W sobotę wieczorem usiadłem na ławeczce przy żółtej budce telefonicznej na obrzeżach Plant i bacznie obserwując przechodzące pary, pogrążyłem się w oczekiwaniu. Miejsce było wprost idealne. To właśnie tutaj w nocy krążą ekshiby a Staszek robi numer z "kółkiem brydżowym". A wygląda to tak:


Czterech zawodników siedzi na ławeczce i obserwuje wchodzące do budki telefonicznej laseczki. Następnie na znak głównego rozgrywającego brydżyści podrywają się, otaczają budkę każdy z jednej strony po czym wyciągają swoje dzwonki i żołędzie i przy wrzasku przerażonej kobiety licytują nimi o szybę To jest dopiero czad!

Jednak j jako koneser wrażeń niezwykłych, preferuję bardziej spokojne akcje. Wolę na przykład szarmancko otrzeć się "na mongoła" albo finezyjnie zawalić pod płachtą u fryzjerki czy nawet zadzwonić do znajomej i podyszeć do słuchawki. Hehe i gówno mi wszyscy mogą zrobić

Tymczasem alejką zbliżają się dwie laseczki. Właściwie to były eleganckie panie po 30-tce, a takie mnie najbardziej podniecają. Zawsze marzyłem, żeby takie perwersyjne lale mnie zdominowały, mógłbym być przebrany w fartuszek kelnerki i podawać im kawę do łóżka a one by się w tym czasie pieściły a ja bym się musiał patrzeć i dyskretnie walić pod fartuszkiem, tak żeby nie widziały bo inaczej za karę musiałbym im służyć jako podnóżek... Więc idą i gadają sobie, gadają, chociaż być może jeszcze zeszłej nocy tymi samymi ustami ochoczo obtaczały K.N.A.G.I swoim absztyfikantom. Założę się, że wtedy nie pomyślały o samotnym mężczyźnie w czarnej czapce ze śmieszną trójgrzebieniastą wypustką na szczycie, a to już był błąd. I dlatego stwierdziłem, że wkrótce będą musiały zrewidować swój chłodny obojętny stosunek do mnie.

Więc kiedy zbliżyły się wystarczająco blisko, wyciągnąłem komórkę i zadzwoniłem na numer budki. Zdziwione panny przystanęły, po czym jedna z nich się roześmiała, weszła do budki, podniosła słuchawkę do ucha i zdążyła jeszcze powiedzieć "haloo", po czym z obrzydzeniem odłożyła słuchawkę i zaczęła sobie chusteczką ścierać z ucha lepki płyn A ponieważ nie mogła przewidzieć, że ja sobie dziesięć minut wcześniej zjechałem na słuchaweczkę , zamachałem do niej przyjaźnie ręką Żebyście widzieli jej minę

      • 9


Ostatnio chodzę za taką laską (bo my, koneserzy nie chodzimy z laskami tylko za laskami), którą poznałem w "22". Obecnie jestem wolny, bo mój poprzedni związek się zakończył - jak po raz kolejny wchodziłem za laseczką do bramy w jej bloku, to z piwnicy wyskoczył jej chłopak z kumplem i chcieli mnie pobić, ale w porę uciekłem A ponieważ wiem gdzie pracuje, to w myślach obiecałem tej pannie, że jeszcze sobie zjadę do jej butów.

No więc od kilku dni mam nową pannę, za którą chodzę. Ustaliłem, że ma na imię Kasia i pracuje w salonie Orange, a dzisiaj udało mi się z nią zawrzeć głębszą znajomość. Przyszedłem rano niby że chcę kupić nową komóre. Pięknie wyglądała - eleganckie kolczyki, wisiorek na szyi, biały kołnierzyk, czarne pończoszki i buciki z takimi czubami jak nosy kretów . Więc Ona zaczęła mi przedstawiać nową atrakcyjną ofertę blablabla blablabla a ja w tym czasie przeciągnąłem mojego małego przyjaciela przez dziurę w kieszeni płaszcza, włożyłem rękę i sobie elegancko walę

Ale nie doszedłem do końca, bo tak mi się spodobała, że postanowiłem ją poderwać. Więc jak tylko skończyła, odezwałem się. Mówię że właściwie to my się już znamy z tramwaju, bo codziennie jeździmy rano a ja ją obserwuję i mi się tak strasznie podoba, a niestety nigdy nie mogę stanąć bliżej niej bo o tej porze jest taki tłok, najlepsze "godziny szczytu" ale ja wsiadam ostatni mieszczę się tylko na pierwszym schodku z tyłu przy kasowniku i pewnie mnie nie dostrzega ale może kojarzy chociaż czubek mojej czapki, który powinien trochę wystawać i wstaję z krzesła, wyciągam z kieszeni moją czarną czapkę, zakładam na głowę i pytam się czy teraz mnie poznaje i może byśmy się umówili, znam taką fajną restaurację przy dworcu, a Ona ..... że nie poznaje






Więc ściągnąłem czapkę, schowałem ją do kieszeni, usiadłem i pytam się czy w takim razie mogłaby mi jeszcze raz powtórzyć warunki tej atrakcyjnej oferty a Ona... że już prosi kolegę, który mnie obsłuży i poszła po jakiegoś Pawła brrr więc ja w tym czasie chyłkiem opuściłem salon.

Wieczorem Staszek przysłał mi wiadomość na gg - był w urzędzie skorygować PITA. W pokoju siedziała ropucha i laska która miała jego literkę, więc jak tylko laska wyszła na chwilę po akta, to Staszek - istny mistrz - zrobił numerek po nazwą "mała czarna ze śmietanką" czyli prawie na oczach paszteta zwalił sobie do szklanki z kawą! Ona się na mnie patrzy, ja na nią, ona dalej trajkota a ja sobie dalej walę

      • 10

W weekendy - kiedy w tramwajach jest mały ruch, chodzę do pewnego Parku Wodnego, gdzie walę sobie pod wodą

Najczęściej jest tak, że po spławieniu ameby pływam wokół niej żabką, aby naprowadzić ją na właściwy cel ale taka sztuka udaje się tylko doświadczonym koneserom. A wtedy przyjemność jest podwójna, bo amebka przykleja się do tej pani, pod którą waliliśmy

Już kilka razy zauważyłem, że na basenie pewnien gruby pławiący się bywalec o wyglądzie króla Salamandra z Krainy Deszczowców ociera się o wysokich chłopców w wieku gimnazjalnym a ostatnio nawet podpłynął do mojego nasienia, połknął go i dosłownie zniknął pod wodą Zatem siedząc kiedyś ze Staszkiem w pubie na Kazimierzu opowiedziałem mu o swoim spostrzeżeniu. Wyobraźcie sobie, że nie uwierzył. Postanowiliśmy więc, że na następny dzień idziemy razem do Parku Wodnego i sam się przekona, jakie dziwne typy tam chodzą.

Kupiliśmy dwugodzinne bilety, zakładamy na łapki plastikowe opaski z czytnikiem i dajemy nura pod wodę. Archiwizatore Forume 22:14, lip 4, 2010 (UTC) Archiwizatore Forume 22:14, lip 4, 2010 (UTC) Staszek robi co trzeba, jego ameba (nazwaliśmy ją Łilma - to od huraganu) sobie pływa a my pilnujemy żeby nie uciekła. Czekamy pół godzinki, grubasa nie ma, Łilma macha łapkami zeby się utrzymać na powierzchni, ale generalnie kręci się w miejscu. Mija godzina, zrezygnowany Staszek już chce ją napuścić na jakąś laskę, ale nagle nagle...patrzymy, a nasza Łilma jak zahipnotyzowana zaczyna płynąć w linii prostej do wynurzającego się w rogu basenu grubego oblecha

A Salamander prychając zanurza się prawie po nos, otwiera te grube mięsiste wary, bierze chałsta i ... połyka niczego niepodejrzewającą Łilme, która wpłynęła mu prosto do japy Staszek w szoku - a nie wierzył! Podpływamy szybko do niego żeby wyjaśnić sprawę gdy tymczasem Salamander rozbryzgując tłustą dupą wodę daje nura i płynie w kierunku ujścia kanału przy dnie, bulgota przy nim, bulgota po czym znika O: Archiwum X, k.u.r.w.a mać!

Potem przez dwa dni się nie myłem, bo bałem się wejść do wanny

Powiem wam, że to wielka frajda patrzeć na roznegliżowane kobiety i obserwować, jak taka mała pływająca ameba ~~ Archiwizatore Forumeo~ krąży sobie krąży, żeby w końcu osiąść na mokrym ciele ładnej pani