FANDOM


Zapytacie dlaczego tak długo z tym zwlekałem zamiast "jarać się" i w 0,123123 sekundy opisać wszystko po powrocie? Z jednego powodu: czuję zażenowanie gdy myślę o tym spotkaniui o tym że mam wam o tym opowiedzieć, zacznę więc od początku. Jadę sobie autobusem ubrany w ulubioną flanelową koszulę, wymyty (myłem się w czwartek, więc było ok) i wypachniony bondem . Jake, że była to niedziela, w autobusie było dużo staruszek jadących do kościoła, o które się ocierałem. Nie wiem dlaczego reakcja organizmu była tak intensywna i natychmiast na spodniach uwydatnił się wzwód , który długo potem się utrzymywał. W odorze smrodu starzych ludzi i formaliny dotarłem wreszcie na przystanek. Wysiadłem na moim przystanku i zobaczyłem ją siedzącą na ławce. Całkiem przeciętna dziewczyna pryszcze na czole, odrosty na 5cm, ale nawet takim towarem nie pogardzę. Zaczęła do mnie machać swoją lekko otyłą ręką na co ja jej odmachałem moją chudą kościstą witką. Gdy unosiła ramię zauważyłem, że pod pachą ma lekkie zaciemnienie, chyba to były plamy od potu . Wtem spojrzałem w dół i zauważyłem, że intensywny wzwód z autobusu wciąż się utrzymuje . Lekko zażenowany podszedłem do niej niepewnym krokiem. "Cześć mała"... to były pierwsze słowa jakie ode mnie usłyszała. Chciałem się uściskać więc przybliżyłem się do niej. Nie mogliśmy się objąc w całości ze względu na jej tuszę. Ja sięgałem trochę za jej biodra, a jej krótkie rączki na moje pośladki. Gdy pociągnąłem nosem, moja teoria o plamach potu pod pachami potwierdziła się. "Gdzie idziemy?" zapytałem zawadiacko. Poszliśmy do parku. Rozmawialismy o wielu sprawach. O pracy jednak nie chciała rozmawiać, jak się później dowiedziałem z naszej-klasy Kinga ćwiartuje mięso toporkiem w lokalnej rzeźni (urocze te zdjęcia z pracy ma). Spacerowaliśmy w parku między drzewami i krzewami, ale wtem stała się rzecz zupełnie nieoczekiwana. Potknąłem się o wystający konar, zatoczyłem półsalto w przód, w jakiś dziwny sposób rozdarły mi się spodnie na tyłku, a majtek nie miałem. Zanim zdążyłem zorientować co się stało, z półotwartymi ustami lezałem na plecach zgięty z nogami za głową. Poczułem wielki stres w związku z tą sytacją i nim zdązylem się zorientować brązowa maź zaczeła się wydostawać nieubłaganie z pomiędzy rozdartych spodni wpełniając moje usta . Nim zdążyłem zareagować, usta miałem wypełnione rzadkimi fekaliami wśród których dało się wyczuć coś na kształt południowego rosołu mojej mamy. Szybko skoczyłem na nogi wyplułem całą zwartość z ust na krzaki spluwając energicznie. Podeszła do mnie i podając mi husteczkę żebym mógł się wytrzeć z uśmiechem na twarzy powiedziała do mnie: "zdarza się". Byłem oczarowany.

Około godziny 19 staliśmy na przystanku czekając na mój autbus. Rozmawialiśmy chwilę o niczym. Po chwili zbliżyiśmy się do siebie i ona pocałowała mnie w policzek. Miałem ochotę na więcej więc szybko pocałowałem ją w usta . Całując ją poczułem z jej ust lekki odór niedzielnego mielonego, choć przez chwilę miałem nieodparte wrażenie, że tych mielonych było 6 . Nagle nadjechał mój autbus. Pożegnaliśmy się i jak wsiadałem do autbusu ona jeszcze do mnie machała. Wsiadłem do autobusu i spojrzałem dumny przed siebie. Wodziłem przez chwilę językiem wewnątrz ust, gdyz zalegające resztki kału nie dawały mi spokoju. Odjeżdżając chciałem ją jeszcze raz zobczyć, więc odwróciłem się. Jej nie było, ale za krawędzią przystanku dostrzegłem pośpiesznie wycofującego się obrzezanego kutasa.