FANDOM



stulej onanista
Godzina 10.00
Mame dawno wyszła do pracy. Zaczyname Rozpinam spodnie i włączam redtuba. Wał z kołdry czeka już pięknie zwinięty na łóżku. Ułani, konie w dłoń! Po pustym mieszkaniu niosą się jęki chędożonej w anal Teen Caroline i mlaskanie mojego rytmiczne @@@anego napletka
Godzina 10.35
Spust w wała z kołdry.
Godzina 10.40
Siedzę nagi na łóżku, z klejącym się podbrzuszem i skurczonymi jajkami. Jak ja sobą gardzę Nienawidzę walenia. Nigdy nie zdobędę loszki. Do końca życia będę ruchał własną dłoń. Kurrrwa
Godzina 10.45
Trzeba wziąć się w garść! Od dzisiaj nie walę. Wygryw jest we mnie! Dam radę! Wszystko to kwestia umysłu
Godzina 11.30
Na razie jest nieźle. Coś tam porabiam. Mały ruch na forume, próbuję się pod kogoś podszywać.
11:31
Nieopatrznie kliknąłem w link zawierający słowa typu blonde i fuck Wpadłem w panikę. Desperacko próbowałem trafić w krzyżyk w rogu ekranu, zanim filmik się załaduje. Myszka zleciała mi ze stołu. Na szczęście w pierwszej scenie widać było dopiero dostawcę pizzy pukającego do drzwi nr 666, nawet nie zdążył mi stanąć
12:00
Zegar godzinę wybija, ustąp, melancholija Postanawiam udać się na krótki spacer. Co mi strzeliło do głowy? Pod blokiem było rozsypanych kilkadziesiąt ulotek agencji towarzyskiej. Przebiegłem między nimi z zamkniętymi oczami, by za winklem wpaść na wycieczkę gimnazjalistek w tych krótkich, kraciastych spódniczkach Kutas zaczął ostrzegawczo się unosić. Dobrze, że nie było gdzie zwalić
12:43
Z powrotem w domu. Wchodzę na forume. Zakładam temat /Nie walę już 2 godziny/ 39 odpowiedzi, połowa to szyderstwa, reszta to linki do ostrych jotpegów. Z całej siły celowo uderzam piszczelem w krzesło, ból na dłuższy czas odwraca uwagę od walenia.
13:18
Organizm zaczyna się buntować. Drżą mi ręce, szumi w uszach a w pałce czuję jakieś dziwne mrowienie Po chwili wymiotuję. Jest trochę lepiej.
14:00
Porządnie zgłodniałem. W lodówce oczywiście tylko pusta butelka po kefirze i lekarstwa mamełe Ostatnie 10zł postanawiam wydać na McDonalda. Przy stolikach był straszny tłok, więc musiałem dosiąść się do loszki 7/10. Szoke! Niewalenie robi swoje, chyba powstała wokół mnie mała aura wygrywu Zagaduję do niej, ona -Monika- odpowiada autentycznym zainteresowaniem, nawet śmieje się z moich żartów. JEST! UMÓWIŁEM SIĘ Z NIĄ! MOJA PIERWSZA RANDKA! Jeszcze dziś wieczorem
15:08
Opowiadam o całym zajściu na forume. Nikt nie wierzy - same podszywy i żądania fotek z karteczką. To dziwne, sam zwykle wysuwam ten postulat a w ogóle nie przyszło mi do głowy żeby PRAWDZIWY wygryw dokumentować w tak idiotyczny sposób. To daje wiele do myślenia
15:30
Jestem wyczerpany. Mam ochotę rzucić wszystko w cholerę Skręcam wała, model z nóżkami, i ściągam ubranie. Już mam dosiadać mojej milczącej kochanki... i stojący na meblościance obrazek Chrystusa krzyczy do mnie: /stulejarzu, stulejarzu, czy już zapomniałeś o Monice?/ Ewidentnie rzuciło mi się na mózg Ale wspomnienie żywej kobiety chwilowo jakoś motywuje do dalszej walki
15:55
Kutach sterczy mi już jak sosna. Walczę
16:01
Stwierdzam, że stojące w kącie krzesło wygląda trochę jak peezda. Źle ze mną. Walczę
16:30
Mame wraca. Widok jej starczego ciała i gderanie na mój brak pracy odbiera na chwilę ochotę do erotycznych igraszek und fantazji.
17:12
Forume. A co mi tam, klikam na jeden z linków podanych w moim temacie. Fajna dupa. Pomasuję sobie tylko kilka sekund i przestanę. Tak dla rozładowania napięcia.
17:13
Ze ścian i sufitu kapie gęsta spierrrdolina. Wał z kołdry leży zmasakrowany gdzieś w kącie pokoju. Mame krzyczy przez zamknięte drzwi czy wszystko w porządku, bo w onanistycznym szale zdewastowałem połowę pokoju Znowu pokonany. Połykając łzy wysyłam Monice smsa że chyba jednak się nie spotkamy ale miło było ją poznać

Mam dosyć. Pozostaje mi skok. Staję na parapecie i z 8 piętra ostatni raz spoglądam na moje osiedle W ostatniej chwili mame mówi, że ktoś przyszedł mnie odwiedzić. Ze zdziwieniem otwieram drzwi, za którymi nikogo nie ma. Nagle poczułem na policzku coś śliskiego i mokrego, a kątem oka dostrzegłem wycofującego się Wielkiego, Obrzezanego Kutasa.