FANDOM


Cześć! Opowiem wam o mojej marnej egzystencji. Ostatnio jest mi co raz gorzej i miewam myśli które mnie przerażają, ale od początku. Gdy miałem pięć lat moi rodzice się rozstali. Od tamtej pory mama zaczęła mnie obwiniać o to, nie raz biła mnie, wyzywała itd. W podstawówce dostawałem nie raz lanie na gołą dupę przy klasie. Wszyscy się ze mnie śmiali i z czasem też zaczynali mnie bić. Nikt nie reagował, a nauczyciele mówili mi że mam nie zwracać uwagi to przejdzie im ochota na dokuczanie mi. W gimnazjum byłem regularnie bity w szkole i w domu. Chodziłem skarżyć się pedagogowi szkolnemu ale słyszałem ze mam bujną wyobraźnię a moja mama jest kochana i dobra. W gimnazjum do upadlania mnie dołączyły również dziewczyny, nie raz chciałem jakąś poznać i stale spotykałem się z wyśmianiem. Zapomniałem nadmienić, mieszkałem z mamą i babką w bloku. Każdy sąsiad wiedział że u mnie codziennie były awantury, wrzaski a z czasem libacje alkoholowe. Gdy byłem w liceum moja mama zaczęła ostro pić. Najgorsze było to że one miały kasę, miały wszystko a ja chodziłem w tych samych brudnych ubraniach. W liceum było o tyle lepiej że nauczyciele dopytywali się czemu zasłaniam twarz jak ktoś ruszy ręką przy mnie, czemu moja mama chodzi w drogim futrze a ja w podartej bluzie itd. Moja mama jak była wzywana do szkoły udawała miłą kochaną osobę a mnie lała psią smyczą w domu. Liceum nie zdałem bo ciężko było mi się uczyć w trakcie wrzasków, w trakcie gdy mama nazywała mnie benkartem, zerem, czy jak kłóciła się z babką czy ojczymem który tak swoją drogą ukradł mi większość moich rzeczy.  Babka aż tak bardzo mnie nie gnoiła, ona tylko uważała że jestem najgorszym człowiekiem na świecie. jak ktoś na podwórku rozbił szybe w piwnicy, to zaraz babcia mówiła ze to ja bo zadaje sie z jakimiś chuliganami (do liceum nie miałem znajomych, chodziłem sam po lesie i tyle) Raz nawet moja babcia wezwała na mnie policje jak ktoś podpalił śmietnik. To nie byłem ja, w tamtym okresie bałem się ciemności a co dopiero robienia złych rzeczy. Po liceum starałem się zdać maturę eksternistycznie ale było mi ciężko, bo babka kazała mi iść mieszkać do nowego mieszkania matki a matka nie chciała mnie tam. Każda nazywała mnie niepotrzebnym śmieciem. Raz matka po pijaku wezwała policje mówiąc że nie mam meldunku u niej i mnie wyprowadzili. Spędziłem wigilie w piwnicach i na ulicy jak bezdomny. Moja babka wtedy była u cioci w niemczech. Ciocia wie o tym jaka mama jest ale uważa ze to mój problem. Po jakimś czasie zacząłem pracować. Byłem mega zdołowany tym, że zawsze dostawałem od kobiet kosza. Nie raz było tak ze z jakąś pisałem maile tygodniami, było super a na spotkaniu mnie wyśmiewała. Jestem brzydkim chudzielcem w okularach. Nie umiem przytyć, ponoć to wina stresu, nawet dietetyk mało mi pomógł. Kobiet to nie interesuje, dla większości jestem pasztetem, a sporo część mówi mi wprost ze wyglądam obrzydliwie. Wstyd mi za to ze żyje i ludzie na mnie patrzą. Szybko przestałem się zadawać ze znajomymi bo miałem dość wyśmiewania. Znaczy kumple byli ok raczej mnie szanowali. Jak uzbierałem trochę kasy to udało mi się wynająć całkiem ładne mieszkanie. Mieszkałem tam jakiś czas, ale z pracy mnie wyrzucili bo były jakieś spore zmiany w firmie a ze jestem tylko śmieciem to mnie zwolnili. W między czasie miałem dziewczynę. Znaczy ona miała 40lat a ja 20ścia. Oczywiście z racji na mieszkanie w małej miejscowości zaraz każdy się dowiedział. Babcia nazwała mnie zbokiem, każdy mnie wyśmiewał ze z starą babą chodzę. Później okazało się że ona ma męża. Wracając, po stracie pracy wróciłem mieszkać do babci. Atmosfera była tam fatalna bo babcia miała już mnie za psychopatę bo byłem z starszą kobietą. Zacząłem chodzić do psychologa ale ona znała moją mamę i mówiła mi że to przecież niemożliwe. Moja mama się dowiedziała o tym, dostałem lanie i tyle. Nigdy nie poszedłem z tym na policje bo bałem się, zawsze chciałem uciekać. Zresztą to mama, poza tym przez tyle lat nauczyłem się ze to moja wina i zasłużyłem na nazywanie mnie śmieciem czy duszenie smyczą. Zapomniał bym, w szkole raz się postawiłem, rzuciłem krzesłem w kilku uczniów którzy znów chcieli mnie pobić. Efekt? miałem kuratora. A w szkole każdy się śmiał ze okularnik raz się postawił i od razu kurator. Oczywiście babcia opowiadała w tedy ze jestem agresywny, ze stale w swoim pokoju siedzę, że nie słucham, ze jestem potworem itd. Gdy mieszkałem u babci to poznałem kolejną dziewczynę. Było nawet ok ale jej przyjaciółka znała mnie ze szkoły i zrobiła mi na złość oskarżając mnie o pobicie jej. Nikt mi nie wierzył ze nawet jej nie dotknąłem. Po latach kumpel mi powiedział ze ta laska śmieje się że wkopała mnie w problemy z prawem a ja nawet jej nie dotknąłem. Mając 25lat i bojąc się własnego cienia udało mi się wyprowadzić do innego miasta. Mam teraz 28lat. Stale przypominam sobie przeszłość, z pracą idzie mi średnio. Stale coś mi nie wychodzi. Boje sie ludzi, jak tylko ktoś coś mi powie złego to zaraz zmieniam pracę. Nie umiem żyć jak inni, nie umiem żyć w społeczeństwie, stale słyszę docinki ze nie palę ani nie piję. Jeszcze żeby bylo śmieszniej ludzie z miejscowości w której mieszkałem zaczęli sobie wkręcać że jestem pedofilem, nie raz ktoś mi pisał czy mówił że jestem dziwny, bo zawsze siedze w kącie i jestem taki cichy i nie wyglądam jak inni. Więc w Lublińcu dostałem miano pedofila, zboka. Nagle byli znajomi stwierdzili ze faktycznie bo w sumie nigdy zadna dziewczyna się mną nie interesowała. Tam gdzie mieszkałem było pełno patologii, zaraz pojawili się ludzie chcący mnei pobić. A informacje o mnie rozeszły się do gazet nawet. Co najlepsze policja mnie szukała w lublińcu w czasie gdy mieszkałem już cztery lata w innym mieście w innym województwie. Zgłosiłem to na policje a ich interesowało tylko to czy jestem pedofilem. Okazało się ze nie jestem sprawa ucichła. Znaczy... eh moja babcia ponoć powiedziała ze jestem pedofilem ale nie wiem co było dalej. Zmieniłem numer telefonu i już nie mam kontaktu z nimi. Wracając mimo tego ze wszystko się wyjaśniło to posty o mnie o marcinie f z lublińca czy legnicy pozostały. Sa różne, bardzo obraźliwe i nie prawdziwe. Wyrzucili mnie z pracy kilka razy przez te pomówienia. Ostatnio koleżanka pytała się mnie czy jestem gejem bo tak wyglądam. No i każdy jest w szoku że mając 28lat wyglądam na 20ścia. Czuje sie upodlony, czuje sie tragicznie, nie wiem co robić, stale widzę obrazy z przeszłości jak np ktoś nagadał ze obrażam jego mame i sprawa trafiła do dyrektorki a ona uznała ze to moja wina że ja tak zrobiłem. Zawsze to ja byłem tym złym a jak się broniłem to byłem jeszcze większym potworem. Jeszcze te kobiety które mną zwyczajnie gardziły, albo pisały ze jestem obrzydliwy. Czy źle gadałem? raczej dobrze bo gdy nie miałem zdjęć to każdą umiałem zainteresować. Moja mama miała racje mówiąc ze z moim wyglądem to nawet dziwka mnie nie zechce. Wstyd mi mojego życia. Przepraszam za wszystko.