FANDOM


Witam wszystkich szanownych forumowiczów . Potrzebuję gdzieś się zwierzyć a wierzę, że tutaj znajdę odpowiednich ludzi potrafiących zrozumieć mój problem. Otóż od roku spotykam się z dziewczyną, w której zauroczyłem się od początku liceum Basia jest cudowna - sympatyczna, inteligentna, a kiedy się uśmiecha czuję, że za ten uśmiech mógłbym oddać wszystko, co mam
Ostatnio jednak zaczęło się coś między nami psuć, a dokładniej tak mniej-więcej od studniówki. Jasne było dla mnie, że pójdę na nią z Basią - za wszystko zapłaciłem, kupiłem nowy garnitur, lepsze perfumy (co by dziewczyna nie poszła na bal z byle kim ), no i ogólnie napaliłem się ogromnie na ten wieczór, który miał należeć do najlepszych w moim życiu . Na kilka godzin przed imprezą Basiunia zadzwoniła do mnie i powiedziała, że niestety, ale nie ma możliwości, żeby poszła ze mną na studniówkę Poczułem się bardzo zawiedziony, w jednej chwili moja radość zgasła, przecież miałem ją zobaczyć w pięknej sukni i jakieś modnej fryzurze ... No ale cóż, na imprezę nie wypadało nie iść, nie zostałem tam dłużej niż trzeba było, gdyż nie mogłem przez cały czas myśleć o mojej kochanej Basi.
Nazajutrz w szkole postanowiłem sobie, że nie będę okazywał Jej żalu - skoro nie mogła przyjść na imprezę wyczekiwaną od dłuższego czasu to znaczy, że naprawdę coś musiało się poważnego się stać, nie chciałem się zbytnio narzucać. Z resztą Basia też jakoś nic nie wspominała o tym, więc uznałem, że najlepiej będzie, jeśli puścimy to w niepamięć . Od tego momentu jednak nasze spotkania stawały się coraz rzadsze, dawniej potrafiliśmy spotykać się po lekcjach niemalże codziennie, teraz ledwo mogłem się doprosić o sobotnie pójście do kina, podczas którego Basia nie odzywała się ani słowem i była jakby nieobecna duchem.
W reszcie doszedłem do wniosku, że coś jest nie tak, i że może moją najdroższą Basiunię coś trapi i nie chce lub nie może mi o tym powiedzieć . Złapałem Ją na któreś przerwie i powiedziałem, że musimy koniecznie chwilę pogadać po lekcjach; Basia kończyła godzinę później, więc powiedziałem, że zaczekam na nią pod klasą. Powiedziała tylko oschle "Okej..." i poszła dalej w swoją stronę.
Coś czułem, że czeka mnie trudna rozmowa, ale jeśli teraz tego nie załatwię, może być za późno na cokolwiek .
W końcu skończyłem lekcje, została mi przedłużająca się w nieskończoność godzina wyczekiwania na moją lubą, a kiedy i ona minęła, wśród tłumu wychodzących z klasy rówieśników dostrzegłem w końcu Ją, moją najdroższą.
"Więc chodź" powiedziała. Zabrała kurtkę z szatni i wyszliśmy na dwór.
"O czym więc chciałeś ze mną gadać?" zaczęła od niechcenia.
"Słuchaj, nie da się ukryć, że ostatnio nie jest między nami tak jak kiedyś - unikasz mnie, lekceważysz moje zaproszenia... Coś się stało? Powiedz, może będę w stanie Ci pomóc?"
"Ech, Ty nic nie rozumiesz... To nie takie proste..."
"Ależ może mi powiedzieć wszystko, wiesz przecież!"
"No dobrze, chodź więc..." powiedziała. Poszedłem więc za Nią jak najszybciej. Nie powinienem był tego robić. Nigdy w życiu.
Ostatnie, co pamiętam, to widok pospiesznie wycofującego się, obrzezanego kutasa