FANDOM


Anon lvl. 15. Godzina: 21:37, sobota. Odpoczywasz po ciężkim tygodniu, facetka sie uwzięła. Próbujesz grać w Licznik Strajk: Globalna Ofensywa. Wchodzisz na serwer. Wiele graczy. Chuj, za duży ping. Dostajesz kicka z rozgrywki. Nawet jebany internet się na Ciebie uwziął. Trudno, idziesz, jak na prawdziwego grubasa przystało do lodówki. Znajdowały się tam kiełbasy, jogurty, kremówki, napoje, sery itd. Patrzysz, to jest to. Ptasie mleczko. Wracasz do pokoju. Otwierasz pudełko. Łapiesz skurwysyna. Już zmierza w kierunku twoich ust, jednak słyszysz, że otwierają się drzwi. TO JAN PAWEŁ! Na twojej twarzy mieni się uśmiech od ucha do ucha. Jan paweł również się uśmiecha. Podchodzi do ciebie nic nie mówiąc. Odkładasz ptasie mleczko. Myślicie o tym samym. Nagle znajdujecie się w Watykanie. Okazuje się, że Janusz okiełznał technikę teleportacji-masturbacji. Obaj znajdujecie się ogromnym i dobrze wystrojonym pokoju. Na jednej ze ścian znajduje się flaga Wielkiej Polski. Na innej, zaś znajdują się portrety znanych zbrodniarzy wojennych. Byli to kolejno: Adolf Hitler Wielki, Stefanio Banderanio II, Jurij Owsienko, Bolesław Chrobry i Jan Paweł 2. Na ścianie za mną znajdowała się flaga 3 Rzeszy. Na ostatniej ze ścian mieścił się herb Watykanu, śierp i młot oraz portret wodza Imperium Izraelu, Testo Virona. Obaj siedzicie na czarnej kanapie. Wyglądała ona znajomo, jednak nie pamiętasz skąd ją znasz. Nie było to istotne. Siedziałeś obok swojego autorytetu, człowieka sukcesu, kanclerza Rzeszy, wielkiego papy, największego Janusza, pedofila, bohatera narodowego i zbrodniarza wojennego, JANUSZA PAWLACZA ! Janusz zwraca się do ciebie - Anonku, jak podoba Ci się moja pawlaczowa norka?  - Jest przepiękna! - odpowiedziałem z radością w głosie. Obaj siedzicie na kanapie. Janusz przybliża się do ciebie. Obejmuje Cię swoimi świętymi rękoma. Czujesz nagle coś dziwnego w majtkach. To wielka, papieska erekcja. Dziwi cię to. Nigdy nie miałeś popędów homoseksualistycznych. Z takich to Adolf nawet mydła nie robił. Nagle przeszła przez twoją głowę następująca myśl. Ja, prosty chłop, robak i Janusz? Przecież nie jestem tego godzien! Przypomniał ci się jednak cytat wielkiego Robaka, Romana Dmowskiego - "Jestem kuhwom polskom jebanom, polakiem hobakiem!". Chociaż, czy to na pewno Dmowskiego? Nie ważne! Jestem gotowy! Jestem gotowy na kremówkową przygodę, przygodę mojego życia! To moje przeznaczenie. Papież podaje Ci kremówkę. Patrzy na Ciebie papieskim wzrokiem. Przeżuwasz, połykasz. Kawałek po kawałku. Smakowała ona jak pokarm bogów. - Smakowało Ci? - szepnął papa. - Jeszcze jak! - odszepnąłem uśmiechając się do wielkiego Polaka. - Ten krem! Cudo! - Krem przygotowałem specjalnie dla Ciebie, Anonku! - powiedział mój ukochany przywódca Watykanu ze wzrokiem Trynkiewicza, pedofila, pedała. Kremówka znalazła się już w moim brzuszku. Nagle przypomniał mi się mój kolega ze szkoły, który szkalował papieża, Polaka. Wyzywał mnie również od pedałów, za koszulki z wizerunkiem watykańskiego Hitlera. Pomyślałem, aby spytać się mojego wielkiego papy czy przejmuje sie kurwami hejterami. Nie było czasu na pierdoły. Moje myśli przerwał sam on, belzebub, diabeł, bóg, wysłannik Jezusa. - Jesteś gotowy? - Jestem - odrzekłem. Obaj znajdowaliśmy się już na dywanie. Był to dywan z orłem białym. Chociaż przypominał on kurczaka. Nie ważne. Przeszliśmy do rzeczy. Było nam przyjemnie. Z papieża wychodziły wszystkie demony. Pokazał się on z innej, Januszowej strony. Podczas haniebnego czynu krzyczałem "JP2GMD!". Podobało się to jemu. Było to oczywiście prawdą, miałem przecież 15 lat. Jednak nie jest to istotne. To papież! Moja miłość! Dla niego zrobię wszystko! Całość trwała około 5 min. Po wszystkim na mojej anońskiej twarzy wylądował kremówkowy krem. Byłem szczęśliwy. Była to moja kremówkowa przygoda. Nagle obudziłem się w łóżku, w swoim pokoju. Spojrzałem na telefon. Był poniedziałek. Dzień jak codzień. Poranna rutyna. Idę do łazienki umyć twarz. Patrzę w lustro. Na mnie nadal znajdował krem. Krem kremówkowy. Uśmiechnąłem się. Sięgnąłem ręką po wodę w celu umycia mej twarzy. Gdy spojrzałem się ponownie w lustro, to był on! Za mną znajdował się papież!...