FANDOM


Mam problem. Ze sobą. Niska samoocena, problemy praktycznie w każdej dziedzinie życia. Nie mam dziewczyny, i tak naprawdę nigdy nie miałem, a mam 21 lat. Kontakt z ludźmi przychodzi mi dosyć trudno, mam wielu znajomych, na uczelni, i poza nią, ale zawsze chciałem być bardziej kontaktowy, tak, jak moi inni znajomi. Domyślam się, że stawianie sobie takich wymagań, jeszcze bardziej mnie stresuje, i właściwie, to tak jest. Trudno mi jest się wyluzować, praktycznie z każdym zdaniem próbuje coś, komuś(sobie?) udowodnić. Na uczelni nigdy nie było mi łatwo, chociaż cholernie lubię się uczyć przedmiotów kierunkowych. Zawsze, ale to zawsze mam jakieś poprawki etc, nawet jeśli wydaje mi się, że się OK nauczyłem, to później się okazuje, że zaliczyłem, ale na granicy, albo jeszcze lepiej - nie zaliczyłem. Jestem cholernym marzycielem, ile to ja nie stworzyłem wizji swojego życia. Nienawidzę tego. Ktoś powie, że się nad sobą użalam, że po prostu pie... głupoty, i żebym przestał i wziął się za siebie. Ale ja sobie tego nie wyobrażam. Po prostu powoli wyniszczam się psychicznie, i dążę tak jakby do samo destrukcji. W ogóle nie wiem, jak mam poukładać swoje życie. A naprawdę chciałbym być normalny.